Odmienność, nie trzeba się bać!

Wiem, jeszcze mamy wakacje, rozkoszujemy się tym stanem, lub jak ja żyjemy w napięciu i wciąż poszukujemy możliwości zagospodarowania czasu naszym dzieciom, chodząc przy tym do pracy. Jak na razie, świetnie nam idzie…, dziś mam przyjemność być z dziećmi. Na dworze grzmi i leje, mam więc czas dla nich i dla siebie też.

Wczoraj skończyliśmy czytać książkę, która przeniosła nas już do czasu szkoły i obowiązków.

Co to znaczy być normalnym? kiedy wiemy, że ktoś jest stuknięty? czy ja jestem normalny? wszystkie te pytania pojawiają się w książce: „Inny niż wszyscy”, która opowiada o chłopcu z zespołem Aspergera, a raczej o tym jak widzą go koledzy w klasie.

Osobiście spotkałam się z tą nazwą będąc asystentem rodziny w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie, wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedzi, na pytanie, jaką ilość dzieci z zespołem Aspergera spotkamy w wałbrzyskich szkołach? choć właściwie, czy to ma znaczenie? czy to będzie jedno dziecko, czy więcej? Znaczenie ma postawa innych uczniów, kolegów i nauczycieli, oraz co najważniejsze nas rodziców.

Dobrze jest wcześniej poczytać o zespole Aspergera i mieć pojęcie o co chodzi, dobrze jest też z dziećmi o tym porozmawiać, choć myślę, że nie trzeba się szczególnie rozwodzić nad objawami. Naprawdę dobrym wyjściem do rozmowy jest książka, jej ogromną zaletą jest przeplatające się od pierwszych do ostatnich stron pytanie, o to skąd wiemy, że ktoś jest normalny, a ktoś inny już nie? odpowiedzi szuka 9 letni Dawid, zamartwiając się, nie śpiąc i uważnie obserwując otaczających go ludzi. Zadaje też pytania bliskim, odpowiedzi nie zawsze go uspakajają…

Po przeczytaniu znaleźliśmy odpowiedź na  pytanie: czy jest taka choroba jak „inność”? koniecznie przeczytajcie z dziećmi, zanim początkiem września powrócą do szkoły, będą mądrzejsze i mam nadzieję, że inność nie będzie im przeszkadzać, szokować, czy spędzać snu z powiek… I co najważniejsze, nie będą się jej bać!

Inny niż wszyscy, Per Nilsson, wyd. Zakamarki

http://www.zakamarki.pl/index.php/inny-niz-wszyscy.html

 

Czas wolny, wakacji czas!

Czy wszyscy rodzice pracujący, również uważają, że wakacje trwają za długo? Ile macie dni urlopu? Ile czasu można wygospodarować w ciągu dwóch letnich miesięcy? dwa tygodnie, czasem trzy…

I co dalej? oczywiście dużo zależy od tego w jakim wieku macie dzieci i od tego gdzie mieszka babcia. Ja posiłkuję się dawnymi opiekunkami, koleżankami, rodziną, mam poczucie, że wyczerpałam już wszystkie możliwości, a to dopiero półmetek wakacji! Nie chciałam jednak narzekać, bo w końcu z perspektywy dzieci, wakacje zawsze trwają za krótko, i dobrze pamiętam, że mi także za szybko mijały.

Całe szczęście, że w lipcu udało pojechać nam się na tydzień nad morze, jeszcze większe szczęście, że w większości mieliśmy pogodę, i każdy mógł spokojnie robić to co lubi najbardziej, a kiedy dzień był niekoniecznie do plażowania, miałam zapas książeczek do kolorowania, całą serię: Gru, Dru i Minionki, łamigłówki, zagadki, zabawy na spostrzegawczość, do wykonania kolorowe tatuaże! O nudzie nie było mowy, dzięki wydawnictwu Egmont

Udało nam się również w czasie obecnych wakacji pod namiot wyjechać, to nasze rodzinne odkrycie, blisko siebie, blisko przyrody, blisko wody i blisko domu, bo tuż za czeską granicą. I właśnie tam najlepiej umilają nam czas gry wszelakie, w tym planszowe właśnie. Kuba z Idą opanowali Uno i nawet w samochodzie, podczas stania w korkach grają.

Natomiast gra, która zdobyła nasze serca w ostatnim czasie, i była odpowiednia do każdej grupy wiekowej to „Wyprawa do babci” i „Kotek Psotek”. Wciąż mamy problem, aby pogodzić potrzeby 12-latka i niespełna 7-latki. Dlatego właśnie te gry zdały egzamin, bo to świetna zabawa i dla rodziców i dla wszystkich dzieci, i tych dorastających i tych nie umiejących jeszcze swobodnie czytać. Zasady bardzo proste, zrozumiałe i radość na całego! Polecam

https://egmont.pl/

EGOIZM KRÓLUJE

 

„Nigdy nie rób za dziecko tego, co może ono zrobić samo. Dziecko uzależnione od dorosłych staje się dzieckiem, które ciągle czegoś żąda…”

R. Dreikurs, M. Goldman

Dalej, już autorka książki napisała: „dzieci uwielbiają, kiedy im się usługuje”, a kto nie uwielbia? bardzo szybko przyzwyczajamy się do wygody, na szczęście nie za często mamy możliwość korzystać z wakacji all inclusive…

Myślę, że książka jest bardzo na czasie, bo egoizm króluje nie tylko w świecie dziecka w domu, ale i zagarnia wiele dziedzin życia w ogóle! skąd się bierze? autorka sugeruje (zresztą słusznie), że z dobrych chęci…, wielu z nas rodziców, tak mocno pragnie rozwinąć u dzieci poczucie własnej wartości, że rozpieszcza dziecko poprzez nadmiar pochwał. Stąd nadopiekuńczy rodzice, usuwają przeszkody, które mogłyby utrudniać dziecku życie i chwalą je za wszystko, bo przecież każde dziecko jest wyjątkowe, nie można mu podcinać skrzydeł, zwracać uwagi, że coś zrobiło źle…, trwa to już od wielu lat. Wrócę teraz do książki, o której pisałam ostatnio: „Twoje kompetentne dziecko” Jesper Juul, przeczytałam tam: ” na przekonanie o własnej wartości składają się, nasza wiedza o tym kim jesteśmy, i doświadczenia z tym związane”, rozumiem to tak, trzeba rozwijać zdolności i cały czas się uczyć. Nie da się tego zrobić, bez korygowania, czyli zarówno chwalenia jak i bycia stanowczym w zwracaniu uwagi.

Kolejny błąd, to chronienie dzieci przed przeciwnościami i konsekwencjami, przyznaję się, że czasem chętnie załatwiłabym coś po swojemu, wyręczając dziecko, np. w sytuacjach konfliktowych z przyjaciółką, czy w sprawie sprawiedliwego traktowania mojego dziecka przez nauczyciela…, i muszę się naprawdę natrudzić, żeby tego nie zrobić. Dlaczego? bo dzieci, które osobiście przezwyciężają problemy, stają się odporne na codzienne, stresujące sytuacje, oraz nabierają wiary we własne siły.

I jeszcze: czego potrzebują dzieci? autorka pisze: ” trzy posiłki i twarda prycza” już widzę, jak Wam włosy stają dęba, też musiałam ten rozdział przeczytać dwa razy, czy to prawda, że „zasługuję na najlepsze”?, że „jestem tego warta”? czy posiadanie uszczęśliwia, czego uczymy dzieci zaspokajając ich zachcianki? i czym jest wypełnienie koszyka emocjonalnego z potrzebami dzieci?

Dlaczego trzeba sięgnąć po tę książkę? Bo daje narzędzia, gotowce, jak radzić sobie w przygotowaniu dzieci do samodzielności i nie powielaniu błędów np. naszych rodziców. Daje praktyczne wskazówki jak podjąć decyzję i w niej wytrwać, jak mniej kontrolować, a raczej kształtować sposób myślenia naszego dziecka. Jak radzić sobie z presją rówieśników?

Zastanów się, i jeśli poniższe hasła dotyczą także ciebie, to koniecznie przeczytaj tę książkę.

„EPIDEMIA EGOIZMU” Amy McCready, wydawnictwo samo.sedno

  • drażnią cię żądania dzieci, a mimo to im ulegasz
  • prowadzenie domu jest harówką, ale domownicy są zbyt zajęci oglądaniem telewizji, aby ci pomóc
  • nie możesz zrobić zakupów w sklepie bez konieczności kupienia dzieciom łakoci
  • ciągle zaspokajasz oczekiwania potomstwa
  • bierzesz odpowiedzialność za to, co dzieci mogłyby zrobić same
  • wręczasz im łapówki i nagrody, aby zachęcić je do współpracy
  • nieustannie ratujesz je z opresji, dowożąc do szkoły zapomniane przedmioty i przypominając o ważnych terminach
  • twoje dziecko obwinia innych o własne porażki
  • twoje dziecko próbuje manipulować innymi, aby postawić na swoim
  • woje dziecko zazwyczaj dąsa się lub awanturuje, jeśli nie może dostać tego, czego chce
  • twoje dziecko często się nudzi i oczekuje, że będziesz je zabawiać

    Jaki jest Twój cel, jako rodzica?

    Dlaczego pytam? ponieważ w obecnej pracy spotykam ludzi dorosłych, wykształconych, którzy mając lat np. 40 i nigdy nie pracowali, lub pracowali przez chwilę. Wina zawsze leży po stronie pracodawcy (według nich), praca za ciężka, szef nie dość miły, ciągle zwraca uwagę, a to za wcześnie trzeba wstać, a to za mało pieniędzy, a to zmęczenie po kilku dniach pracy jest nie do zniesienia…, a w ogóle to ta praca nużąca okropnie jest. Jak można tego nie wiedzieć, żyjąc tyle lat na tym świecie? w każdej pracy nie jest idealnie, niby wszyscy to wiemy…, ale ktoś wspiera zachowania tych osób i je utrzymuje!

    Jaki jest mój cel, jako rodzica? Osobiście pragnę, aby nasze dzieci samodzielnie zmierzały do wartościowych celów!

     

    https://www.samosedno.com.pl/rodzina/1731-epidemia-egoizmu-jak-byc-konsekwentnym-rodzicem-i-stawiac-dziecku-granice–9788377888674.html

Wyniki konkursu

Książki „Twoje kompetentne dziecko” mają nowych właścicieli, których uprzejmie poproszę o kontakt (najprościej będzie przez FB), po otrzymaniu adresu do wysyłki, od razu lecę na pocztę!

pani Katarzyna S.

pani Agnieszka (mama Poli)

Gratuluję i pozdrawiam serdecznie, no i zapraszam do czytania…

KONKURS! dwa egzemplarze książki TWOJE KOMPETENTNE DZIECKO

Zapraszam, idąc za ciosem już dziś zachęcam do wzięcia udziału w konkursie!

Dwa egzemplarze książki:

Twoje kompetentne dziecko, Jespera Juula do oddania! Wystarczy niewiele, napisz, jaką książkę tego autora już przeczytałeś, można to zrobić pozostawiając komentarz na blogu lub na stronie FB dzieci-smieci.pl

Czas start: na komentarze czekam do 03.07.2017r

Jak podnieść kompetencje, a prościej, jak zadbać o relacje z dziećmi?

Trochę mam z tą książką tak, że mi nie idzie…, czytam, odkładam i znów do niej wracam, trwa to już chyba z rok. I znów wróciłam i tym razem nie odpuszczę! Skąd mój opór? trudno jednoznacznie powiedzieć, na pewno nie jest to lektura łatwa, książka ważna, ale i wymagająca, przede wszystkim zmian w nas rodzicach i stąd mój trud i opór pewnie też. Ale jest! przeczytana, pokreślona, oznaczona, teraz muszę tylko, jasno i klarownie napisać, co ja o tym myślę i dlaczego warto po ten tytuł sięgnąć?

Zacznę od końca książki i początku dziecka: RODZICE i tu pozwolę sobie zacytować: „dawniej nie oczekiwano od człowieka, że będzie się rozwijał, ale że będzie się  dostosowywał. Gdy zakładano nową rodzinę, jej oczekiwania były zbieżne z oczekiwaniami rodziny w której się wyrosło: żądano poświęcenia. Człowiek miał wyrzec się samego siebie na rzecz innych” obecnie rodzina buduje partnerskie relacje oparte na szacunku, dlatego chcemy się rozwijać, nie dlatego, że inni narzucają nam swoje warunki, ale aby nasi bliscy nie cierpieli, no i żeby byli szczęśliwi…

A co pozwala na ciągły rozwój rodzicielski i osobisty? Jesper Juul uważa, że utrzymanie przyjaźni i intymnej płaszczyzny w związku. A ja się z tymi słowami bardzo zgadzam, na ile rozmawiając z sobą wchodzimy zawsze w rolę matki i ojca, a na ile rozmawiamy z sobą o nas samych…, przecież jesteśmy ludźmi z bagażem własnych doświadczeń, z uczuciami, potrzebami, historiami i marzeniami, które istnieją niezależnie od odgrywanej roli w rodzinie. Zagrożeniem dla małżeństwa jest nieznajomość narzędzi pozwalających na ożywienie związku. Dlatego trzeba koniecznie przypominać sobie i dbać o partnerstwo w związku, o to żeby rozmawiać z sobą jak mężczyzna z kobietą, jak przyjaciele i kochankowie, jak dwie odrębne jednostki!

A wracając do dziecka, to w jaki sposób nabywa ono kompetencji? I co to w ogóle znaczy: kompetentne dziecko? w pierwszej kolejności autor odwołuje się do wartości rodziny i definicji, ja zwróciłam uwagę na ustalenie granic, nie raz już pisałam o granicach i czas zrewidować dotychczasowy pogląd na stawianie granic, nie powiem, że się przy tym upierałam, ale na pewno uważałam, że należy stawiać granice innym, szczególnie dzieciom, bo wtedy rozwijają się w sposób harmonijny i prawidłowy. Odkrywcze jest dla mnie, że i ja i dziecko powinnam i mogę wyznaczyć swoje własne granice i je szanować! Stawianie ograniczeń innym ludziom, jest przejawem chęci sprawowania władzy…

Warto wspomnieć o sprawiedliwości, utwierdzanie się w przekonaniu, że w procesie wychowawczym krytykowanie, i poprawianie dzieci jest konieczne, bo przecież dziecko jest winne! celem takiego wychowania jest nie nasze dziecko, a opinia innych ludzi, na temat zachowania naszych dzieci, kto ma „nieidealne” dziecko ten, wie jak frustrujące jest przebywanie z nim w większym gronie osób i strach, co sobie o mnie, jako matce-rodzicu pomyślą, obserwując zachowanie dziecka.

Cały rozdział poświęcony jest tematowi współdziałania, dzieci są mistrzami współdziałania, uważnie obserwują rodziców i odzwierciedlają nasze uczucia i emocje, które nie zawsze chcemy udostępniać światu. Działa to bez względu na to jakie uczucia i emocje okazujemy: dzieci krytykowane, będą krytykować, wychowywane w domach, gdzie panuje agresja, będą agresywne, dzieci o które się dba, dbają o innych. Współdziałanie łączy się z kolejnym bardzo ważnym rozdziałem na temat integralności, przeczytacie tu jak my rodzice niszczymy integralność naszych dzieci, jak wzrasta liczba rodzin tyranizowanych przez dzieci, dzieje się tak kiedy dzieci otrzymują zbyt wiele tego czego pragną, a za mało tego czego potrzebują, kiedy dziecko zachowuje się w sposób destrukcyjny, cza aspołeczny to zawsze dzieje się tak, dlatego, że naśladuje dorosłych…

Może jeszcze słów kilka o poczuciu własnej wartości i wiary w siebie, to pierwsze wskazuje na to, że czujemy się dobrze sami ze sobą, jesteśmy niezależni, jest podstawą naszego istnienia i przez całe życie ulega przemianom. Natomiast wiara w siebie, jest miarą tego do czego jesteśmy zdolni,odnosi się do rzeczy, które umiemy zrobić i do celów, które możemy osiągnąć. Różnica pomiędzy poczuciem własnej wartości a wiary w siebie, jest istotna: wzmocnienie wiary w siebie nie doprowadzi do zbudowania poczucia własnej wartości…

I z tym Was zostawiam, uważam, że książkę przeczytać trzeba i dobrze mieć ją na własność, bo to wbrew pozorom nie jest lektura łatwa i lekka, wymaga dużego skupienia i gotowości do zmian…

Dobra wiadomość jest taka, że mam dwa egzemplarze do oddania dla chętnych i gotowych rodziców!!! co zrobić, aby książkę otrzymać dam znać zainteresowanym na FB dzieci-śmieci.pl

Twoje kompetentne dziecko, Jesper Juul, wydwanictwo MIND

dzięki uprzejmości pana Dariusza Syski z wydawnictwa MIND

http://wydawnictwomind.pl/