Dialog zamiast kar część II

dialog-zamiast-kar-u-iext21550432Już sam tytuł nie jest łatwy, dialog kto nie ma z nim problemu? zakłada partnerstwo, równość, wzajemny szacunek. Dialog to wzajemne uczenie się, poznawanie siebie i życia wokół nas z różnych perspektyw. Choć perspektywa dziecka jest inna niż dorosłego, to jest równie ważna.

Ten dialog jest możliwy tylko wtedy gdy mam w sobie chęć i gotowość na zaspokojenie pierwszej potrzeby dziecka: bycia usłyszanym i widzianym. Dialog dotyczy uczuć, a te prowadzą do potrzeb dziecka. I tak,  kiedy płacze, to co chcę jak najszybciej zrobić: uciszyć, uspokoić, czy też poważnie potraktuję uczucia mojego dziecka i będę chciała je zrozumieć i zaspokoić?

Wcześniej pisałam, że wystarczy być, otóż nie wystarczy, muszę być obecna i gotowa na wsłuchanie się w dziecko. Na aktywną, otwartą na potrzeby dziecka obecność, a przy tym pamiętać o własnych potrzebach. W budowaniu kontaktu najważniejsze są emocje.

Pisałam też w części I, że czasem  trzeba zignorować dziecko, zmieniam zdanie, oczywiście pod wpływem lektury książki “Dialog zamiast kar” pani Żuczkowskiej, że też nie przyszło mi to wcześniej do głowy, dlaczego mam zostawić dziecko w samotności z negatywnymi uczuciami z którymi nie potrafi samo sobie poradzić? Dlaczego nie miałabym pomóc mu przejść przez te przykre uczucia i być przy nim? Kiedy opuszczam dziecko w sytuacji kiedy np. złości się i daje temu wyraz poprzez krzyk, czy płacz to uczę je, że przykre uczucia są nie w porządku, zostawiam je z tym doświadczeniem w samotności. A przecież przykre uczucia uwrażliwiają nas, znacznie łatwiej je przeżyć kiedy towarzyszy nam bliska osoba i doświadczamy wsparcia. Dziękuję pani Zofio, już tego nie zrobię…

Po przeczytaniu książki wniosków mam kilka, najważniejsze: bycie rodzicem to nieustanne dążenie do wzrostu samoświadomości. I jeszcze, to, że jestem osobiście odpowiedzialna za stworzenie przestrzeni do kontaktu z moimi dziećmi. Dobrze byłoby mieć też kontakt z własnymi potrzebami i uczuciami…

I tak sobie myślę, jak dobrze byłoby mieć takie miejsce, gdzie rodzice ćwiczyliby “Dialog zamiast kar” Zofia Aleksandra Żuczkowska wyd.  MIND

 

 

 

 

Nieokiełznane

352x500   Ci którzy przeczytali “Szklany zamek” i byli zadowoleni, myślę, że skorzystają sięgając po jeszcze jedną książkę tej samej autorki: “Nieokiełznane”. Historia jednej kobiety, która kocha życie i się go nie boi. Ambitna, niezwykle pracowita, oszczędna, przedsiębiorcza, odnalazła się jako młoda dziewczyna w Arizonie, gdzie pracowała jako nauczycielka. W tamtych czasach inteligentna dziewczyna mogła zostać pielęgniarką, sekretarką lub nauczycielką, no i jeszcze zakonnicą. Pielęgniarką być nie chciała bo chorzy ludzie ją denerwowali, sekretarka to dobrowolne niewolnictwo, przymus posłuszeństwa szefom, a co jeśli okaże się, że sekretarka jest mądrzejsza od szefa?

A kiedy pracowała w Chicago jako pomoc domowa i zginęła jej najlepsza koleżanka to był wypadek, Lily wie, że świat pełen jest niebezpieczeństw, trzeba więc mądrze ich unikać (dziś piękni i młodzi mają zwykle zupełnie na odwrót).

Oszukana przez pierwszego męża bigamistę, już wie, że jeśli ktoś chce cię okraść, najpierw zdobywa Twoje zaufanie. Później jest już tylko lepiej, choć wciąż ciężka praca fizyczna, ale podejście do gotowania, prania, wychowywania, zwierząt: pozazdrościć. Niby nierealne, a takie prawdziwe, w wieku 39 lat uczy się latać.

Lily Casey Smith jest mamą Rose Mary, która z kolei jest mamą autorki Jeannette Walls. Historia babci inna jest od historii dzieci i wnuków, ale barwna i dająca do myślenia współczesnej kobiecie, choć od tego czasu minęło już prawie 100 lat. Przeczytajcie

 

 

Wolny wybór, czy na pewno?

okladka-salecl_net_ramka Bohaterka książki Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem: „ Była ubogą krewną domu, panną mogącą jeszcze wyjść za mąż, i czymże więcej być mogła? Dla zajęcia czasu miała książki, fortepian, przechadzki po ogrodzie, wizyty sąsiadów – czegóż więcej potrzebować mogła? Potrzebowała jednak, tak dalece, że po kilka razy niepokoiła ją myśl opuszczenia Korczyna i udania się gdzieś daleko, jakiego miasta, w którym by znalazła pracę, niezależność, pełnię dni i cel życia”
Już dawno zapomniałam, że czytałam kiedyś tę książkę. O tamtych czasach i roli kobiet przypomniał mi kalendarz literacki, który wisi na ścianie i bogaty jest w cytaty, takie jak ten powyżej.
A ponieważ jestem w trakcie lektury książki „Tyrania Wyboru” Renaty Salecl to się zadumałam nad losem kobiet sprzed 130 lat i nad losem współczesnego społeczeństwa, celowo nie piszę współczesnych kobiet. Pani Renata np. w jednym z rozdziałów napisała: „ możemy wybrać sobie tożsamość, orientację seksualną i religię. Możemy zdecydować czy chcemy mieć dzieci. Możemy modyfikować nasze ciała, a nawet zmieniać płeć. Ale co w końcu decyduje o naszych wyborach, gdy już pogodzimy się z tymi wszystkimi możliwościami? Kim się stajemy, jeśli wszystko, co nas dotyczy, jest opcjonalne?”
I jeszcze jeden cytat z książki pani Renaty z rozdziału WYBÓR JAKO SAMOOBRONA: „przyjaciel Freuda zapytał go czy ma się ożenić z pewną kobietą. Jeśli chodzi o drobne sprawy życiowe odpowiedział Freud, człowiek powinien zastanawiać się długo i dogłębnie, ale jeśli chodzi o wielkie – żenić się czy nie, mieć dzieci czy nie – należy po prostu to zrobić. Ta odpowiedź opiera się na paradoksie i trzeba ja czytać w kontekście społeczeństwa, w którym żył Freud – o wiele bardziej konserwatywnego niż nasze. A jednak idea ta może być wyzwalająca, jeśli zaakceptujemy fakt, ze nasze wybory dotyczące miłości i rodziny rzadko są racjonalne. Niezależnie od tego, jak bardzo nam się wydaje, że sami wyznaczamy sobie życiowe ścieżki, to częściej rządzą nami nieświadome pragnienia.”
Uboga krewna domu miała niewielki wybór i kilka drobnych rozrywek, a jak my korzystamy z wolnego wyboru każdego dnia…, proszę przeczytajcie te książkę bo muszę z kimś to przegadać.
Renata Salecl „Tyrania Wyboru” wydawnictwo krytyki politycznej

Wiedza dla karmiących (nie tylko matek)

Bator_Zamienchemienajedzenie_500pcxJest taka książka, która pomaga podjąć szybką i dobrą decyzję zanim wrzucimy do koszyka towar z półki sklepowej

Uważam, że smutne to czasy w których przyszło nam karmić nasze dzieci, kiedy w warzywniaku, piekarni, sklepie z nabiałem jest głównie chemia dodawana do jedzenia.

Udało mi się jakiś czas temu zakupić książkę mądrej mamy, która z miłości do swoich dzieci przetarła szlak innym rodzicom. Książka napisana jest prosto, uczy nas jak czytać etykiety na artykułach spożywczych, radzi czego unikać i podaje proste sposoby na gotowanie bez chemii, a przynajmniej minimalizowanie ilości tych substancji w tym co podajemy naszym dzieciom. Autorka pozwala nie dać się zwariować fali ekologicznego, naturalnego odżywiania zachowując zdrowy rozsądek. To prawda, że początkowo zakupy zabierały mi więcej czasu, musiałam stać i czytać zamiast przebiec między półkami i kupić to co zwykle. Jednak z czasem udało mi się nauczyć sprawnie odróżniać fikcję od treści właściwej i znów biegam.

Podobnie jak Julita Bator chcę być świadomym konsumentem, chcę wiedzieć co je moja rodzina, jestem gotowa poświęcić na to część naszego czasu.

Polecam Julita Bator “Zamień chemię na jedzenie” wyd. znak

Lektura na wakacje

okładkaMam nadzieję, że wszyscy a przynajmniej większość jest przed lub w trakcie wypoczynku. Jeśli dzieci pozwolą bo same zajmą się robieniem piaskowej babki. A może babcia pojechała na wakacje z Wami, albo jeszcze lepiej pozwoliliście żeby nacieszyła się wnukami bez was.

To ja mam propozycję na letnią lekturę, oczywiście polskiej pisarki, osobiście uważam, że najlepszej spośród wszystkich utalentowanych i piszących pań w naszym kraju. Nie dość, że zapomnimy o bożym świecie, to jeszcze zapewni nam korki z historii polski.

Tom I to Korona Śniegu i Krwi, osobiście długo nosiłam się z zamiarem przeczytania(choć bardzo podobała mi się saga Północna Droga) ale kiedy już zaczęłam to byłam zła, że każda kolejna strona przybliża mnie do końca. Pani Elżbieta osadza bohaterów w konkretnym czasie i miejscu na ziemiach polskich. A przy tym tchnie tyle życia, temperamentu i emocji, że mocno związujemy się z postaciami. Pięknie opowiedziana historia Polski, pasjonujące wydarzenia, świat już chrześcijański przeplata się z tradycją pogańską. Mocno polecam szczególnie kobietom, bo choć polityka, korona, tron to sprawa męska to opisana z kobiecego punktu widzenia i dla nas jest pasjonująca(mam nadzieję,że nie obrażam feministek) A jak już skończy Wam się tom I, to polecam  tom II Niewidzialna Korona.

Książki to opasłe tomiska, ale zobaczycie, jak szybko się skończą. Autorka jest niezwykle ciekawą osobą zapraszam do zapoznania się z jej stroną

http://www.cherezinska.pl/elzbieta_cherezinska.html