Poświęć się dla…?

zimaNie lubię tego słowa, wcale, co to w ogóle znaczy, że mam coś poświęcić? Do nie tak dawna sama tak mówiłam, ale miałam dysonans, bo wcale nie czułam, że coś poświęcam, będąc w domu, w pracy, na zakupach, czytając, gotując, sprzątając, oddając się ulubionym zajęciom.

Wypełniam dzień wieloma koniecznymi, czasem przyjemnymi, czasem męczącymi, zajęciami. Ale czy ja coś poświęcam, bo jestem obecna, bo w czasie kiedy mogłabym oddawać się czemuś co sprawia mi przyjemność i satysfakcję, wykonuje wiele innych mniej lub bardziej ważnych rzeczy?

Czy można poświęcić czas rodzinie, pracy, hobby?

Wśród wielu feministek słychać głosy, jak to nie ma równouprawnienia, bo kobiety rezygnują z tylu fascynujących rzeczy, żeby poświęcić czas dla rodziny, dzieci i męża, który w tym czasie robi karierę. A ci mężowie pracujący mówią o tym, że chcieliby poświęcić więcej czasu dla rodziny, normalnie wszyscy się poświęcamy, albo poświęcić coś chcemy. Marzymy o tym aby móc poświęcić więcej czasu starzejącym się rodzicom, nauce nowych rzeczy, przyjacielowi, nowej pasji…

I wciąż brakuje nam czasu, chęci, samozaparcia, wciąż chcemy, a jednak z trudem nam to przychodzi. Gdzieś, coś robimy chyba źle. Tak się zastanawiam intensywnie nad tym poświęcaniem i dochodzę do wniosku, że błąd pojawia się na początku, w momencie podejmowania decyzji, która niesie za sobą zmianę. Kiedy postanawiam założyć rodzinę, żyję z mężem, pojawiają się dzieci, to już niczego nie poświęcam, decyduję się na takie życie, biorę to na siebie. Kiedy decyduję się na pracę, to ją wykonuję, kiedy spotykam się z przyjaciółmi to dobrze się bawię. Kiedy idę do kina świat realny przestaje istnieć na dwie godziny, przenoszę się w świat opowiadanej historii.

Nie muszę nic poświęcać, muszę podjąć decyzję, a później w niej wytrwać. I cieszyć się tym co wybrałam, oddając się temu w pełni.

 

 

 

 

 

Opowieści wyśpiewane

piosenki-dla-dzieci-i-rodzicow-b-iext6116579Edukacja muzyczna moich dzieci jest arcyciekawym doświadczeniem. Zaczynaliśmy od kołysanek Grzegorza Turnała z Magdy Umer, była tam piosenka napisana przez Jacka Cygana:” w muszelkach Twoich dłoni ocean śpi spieniony, więc przystaw je do ucha i słuchaj, słuchaj, słuchaj…”. Kiedy jeździliśmy autem towarzyszyła nam Akademia Pana Kleksa, Marek Grechuta dzieciom, Fasolki, odkrywcza była płyta “Nie wiem Kto?” wszyscy śpiewaliśmy: “szybko, szybko bez hałasu na nic nigdy nie ma czasu…”

Był czas Marylki Rodowicz, grupy Dżem no i SDM. A teraz jest jeszcze lepiej słuchamy najnowszej płyty Kasi Groniec ZOO piosenki Deus ex machina, Kokaina i Piosenka o życiu Ptasim wyśpiewane przez nasze dzieci brzmią świetne. Jest jeszcze jeden zespół idealnie nadający się i do celów wychowawczych (bogactwo treści i słownictwa) ale też szybko wpadają w ucho i same się śpiewają. Gorąco polecam wszystkim rozśpiewanym rodzicom i ich dzieciom Lao Che, tam dopiero są możliwości wspólnego rodzinnego szaleństwa.

 

i-lao-che-dzieciom-cdnie-wiem-kto-b-iext6117025

Listopad

IMG_2429“Listopad to niekochana kobieta co narzeka, narzeka, narzeka…, rozpuściła włosy przed lustrem i na nic już nie czeka” to fragment piosenki Starego Dobrego Małżeństwa, dla mnie ten mijający listopad właśnie taki jest. Zawieszona pomiędzy czasem przeszłym a tym co mnie czeka, już zaczęłam zadawać sobie pytanie co dalej? I choć z natury staram się nie narzekać to z niepokojem spoglądam w lustro, smutny czas. Definitywnie kończy się w moim życiu jeden rozdział zawodowy już myślę na zawsze. I myślę też, że czas zakończyć  żałobne zawodzenie (narzekanie) i szykować się do nadejścia zimy. Kilka płatków śniegu, które spadły w ostatnich dniach już wprowadziły radosny nastrój w naszych dzieciach.

Czy to czas podsumowań? być może, na pewno czas ruszyć z miejsca od którego tak trudno mi się odkleić, z którym tak mocno się utożsamiam, które wydawało się być moim drugim ja. I już go nie ma…, tak realnie, namacalnie, fizycznie to miejsce już nie istnieje.

Tym się różnimy z listopadem z piosenki, że ja czuję się kochana, więc do przodu!

 

 

 

 

Reklamuj co się da…

 

Sama w tę pułapkę wpadam, moje dziewczyny przepadają za Krainą lodu, nie widzę więc nic złego w zakupie kozaków z Anną czy rękawiczek z Elzą, zupełnie się przy tym nie reflektuję, że moje dzieci będą reklamować produkt. One same, oglądając bajki i nachalne reklamy nie raz mówią do mnie językiem potrzeb. Potrzeby zwykle pozostają niezaspokojone, ale przecież rozbudzone.

W WO nr 43, jest duży artykuł o reklamie skierowanej do jednostek, które reklamy uwielbiają czyli naszych dzieci. Zastanawiam się, ile w tym złego, a ile dobrego i jak się przed tym bronić? No cóż, kiedy nie możemy sobie pozwolić na zakup coraz to nowszych, piękniejszych, bardziej na czasie reklamowanych produktów, to reklama swoje, a życie swoje. Myślę, że my rodzice mamy też inny problem, sami dajemy zapędzić się w tzw. kozi róg. Z racji pisania bloga, z ciekawością a czasem i zazdrością zaglądam na blogi innych mam, gdzie dzieci ubrane w najmodniejsze ciuchy za grubą kasę spacerują po jesiennych ścieżkach. Lub bawią się super ekologicznie wykonaną zabawką, którą każdy czytający może zakupić i tu adres sklepu, a kurteczkę czy poduszeczkę można wygrać w konkursie przez blogerkę ogłoszonym…, reklamodawcom wiadomo o co chodzi, a blogerkom?

Pozdrawiam mamy, świadome tego co kupują i potrzebują.

 

Bez kar część I

DSCN5164Bez kar się nie da…, a może się da. Pierwsza i najważniejsza rzecz, którą trzeba zapamiętać to, kara chroni dziecko, przed jego niebezpiecznym zachowaniem i ma sens tylko wtedy, kiedy to zachowanie przerwie. Czyli kara nie uczy dobrych zachowań, a powstrzymuje niedopuszczalne. I tak należałoby ją traktować.

A teraz zadanie dla mnie: bo to ja jestem odpowiedzialna za za to co robi moje dziecko, najlepiej je znam i mogę wpływać na jego zachowanie, w moim przypadku, dotyczy to trójki bardzo różnych dzieci, co zrobić żeby działało?

1. Okazywać zainteresowanie, kiedy dziecko jest grzeczne. Dr Barbara Arska – Karyłowska mówi, że zainteresowanie rodzica to jedna z najfajniejszych nagród dla dziecka.

2. Dać dziecku prawo do wyrażania i przeżywania emocji.

3. Ignorowanie złych zachowań dziecka, dosłownie przestaję je widzieć, nie reaguję na pytania, prowokacje i zaczepki.

4. Nie obrażać się na dziecko.

Może podsumuję to tak: Miłość- Rozsądek- Konsekwencja

Książka “Dialog zamiast kar” się czyta, część II już wkrótce!

 

 

 

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny…

1399140547618Pada i zimno i smutno i nerwowo się robi, kiedy dzieci nie mają gdzie oddać energii, która ich rozpiera. A ponieważ jedną z podstawowych potrzeb dziecka jest potrzeba bycia widzianym to mam nadworny teatrzyk, który co rusz  mnie przerasta.

   Przyłapuję się na tym, że nakładam na dzieci coraz to bardziej wymyślne kary, żeby towarzystwo poskromić i uspokoić, ale efekt, którego się spodziewam nie następuje, chyba coś robię nie tak.

Na pewno coś robię nie tak…

1. Dzieci z dnia na dzień stają się kimś innym, wciąż się zmieniają, a ja nie nadążam

2. Za dużo gadam

3. Zachowanie moich dzieci właśnie pokazało mi co muszę zmienić w sobie

Znalazłam artykuł WO nr 22 (30.V.2015) Jak najmniej kar

i już zaczęłam czytać książkę “Dialog zamiast kar” Zofia Aleksandra Żuczkowska wyd.  MIND

czyli biorę się  do roboty