Kipi kasza na bezrobociu

Tak, tak na bezrobociu!

Od kilku dni po 17 latach pracy jestem bezrobotna, codziennie po wyprawieniu dzieci do szkoły rozglądam się po pustym mieszkaniu i szukam pomysłu na cały nowy dzień. O ile nie wpadnę w wir prania, gotowania, prasowania, segregowania, odkurzania…, mam szansę zrobić coś tylko dla siebie. I tak udało mi się w łóżku przez cały ranek dokończyć świetny kryminał “Zły Wilk” Nele Neuhaus (polecam!) choć jak zobaczyłam, że jest dobrze po 11 to miałam spore poczucie winy, że wokół nic nie zrobione. Innym razem przez większą część poranka gapiłam się w telewizję śniadaniową, nie pamiętam kiedy ostatnio w tygodniu oglądałam telewizję…, zapamiętam jednak, żeby nie włączać rano telewizora, bo jedyna mądra rzecz jakiej się dowiedziałam, to, że dynia jest zdrowa. A tyle to wiedziałam już wcześniej.

kipi_kasza_frontNo właśnie i gotowanie, strasznie męczące zajęcie, najbardziej męczy mnie szukanie pomysłu, co dziś? I tu muszę podzielić się wiedzą o pięknie wydanej i naprawdę świetnej książce “Kipi kasza”, w ostatnim czasie przychodzi mi z pomocą: zupy, sałatki i drugie dania, proste zawsze z kaszą więc też zdrowo. Autorzy uczą jak ugotować każdą kaszę i z czym podawać, bogactwo i różnorodność kasz opisanych w tej książce uświadomiło mi jak rzadko tę kaszę jemy. I mam pozytywną stronę bezrobocia!

Bezrobocie to stan przejściowy (podobno) napisałam więc CV i mam nadzieję szybko pożegnać się z tym błogim stanem i pozwolić żeby praca znów ograbiała mnie z życia, ale i to życie mi porządkowała.

2 thoughts on “Kipi kasza na bezrobociu”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *