O tym, skąd brać siłę i cierpliwość?

Kto wie, skąd brać?

Kiedy nie masz sił, ani cierpliwości kolejny, pięćdziesiąty, a może i setny raz prosić o umycie zębów, spakowanie się do szkoły, położenie do łóżka, posprzątanie po posiłku itp. można by mnożyć sytuacje, w których moja cierpliwość sięga granic, każdego dnia. Inna sprawa, że nigdy szczególnie cierpliwa nie byłam, jednak z wiekiem, czasem i ilością dzieci przymiot ten ćwiczę, aż miło. Tak mi się wydaje, ale codzienność szybko mnie weryfikuje…

Co rusz dochodząc do wniosku, że beznadziejna ze mnie matka, za często rozwrzeszczana, za często punktująca, co jeszcze i na kiedy kto w domu zrobić ma…, postanowiłam się uczyć. Wiem, co myślicie przecież codziennie się uczymy, wciąż czytam, podkreślam i przepisuję z tych fajnych i mądrych książek, o których piszę. To prawda, od dawna uczę się bycia mamą, od blisko 12 lat, dużo w tym czasie wzlotów i upadków, coraz mniej napięcia, że wszystko na czas być musi, ale i coraz więcej świadomości, gdzie i kiedy i jakie błędy popełniam…

Ostatnim pomysłem, był kurs online Zrelaksowana mama  https://zrelaksowanamama.pl/ na naukę miałam dużo czasu, kilka tygodni, zrobiłam po kolei wszystkie 7 modułów:

  1. przekonania – czyli co wyniosłam z domu i mniej, lub bardziej świadomie powielam, a to często utrudnia mi kontakt z dzieckiem
  2. uważność – czyli spotykam się z sobą i uczę uważności, słuchania, reagowania, empatii i  życia w spokoju
  3. emocje – mój ulubiony, emocje dobre i złe i poczucie winy…
  4. dbanie o siebie – abstrahując od zadbania o swoje ciało i umysł, moduł ten najbardziej podobał mi się w kontekście wybaczenia sobie, uwalniania się od winy,  budowania poczucia, że jestem wystarczająco dobrą matką!
  5. naturalny potencjał – nauka wyrażania myśli i przekonań, komunikowania się z dzieckiem językiem, który każdy znamy – językiem miłości, bardzo trudne a zarazem takie pozytywne, bo niczego nowego nie wymyślę, bazuję i czerpię z tych pokładów, które mam w sobie, dopuszczam je do głosu i rozwijam…
  6. wymagania – nauka stawiania granic i wymagania indywidualne, dostosowane do każdego dziecka, co wymusza na mnie, poznawanie każdego dnia moich dzieci. Pozwalanie na ponoszenie naturalnych konsekwencji?
  7. szczęście rodzinne – takie słowo wielkoduszność, w życiu rodziny podstawa! takie uczucie: radość z bycia razem, a przy tym szanowanie odrębności i indywidualizmu (same tu ważne słowa!).

Umiejętnie zachowywać się, umiejętnie reagować i rozmawiać, przecież to wszystko potrafię. Ty na pewno też to potrafisz, jeśli zapominamy, jeśli mniej się staramy od czasu do czasu, to zawsze możemy wrócić do wydrukowanych materiałów i przeanalizować jeszcze raz! W dużej mierze materiał kursu pokrywał się z książką o której już pisałam http://www.dzieci-smieci.pl/szczescie-to/

Osobiście zachęcam, moja świadomość i siebie i metod wychowawczych wzrosła i przekonanie, że mogę tworzyć rodzinę, gdzie każdy jest inny i czuje się bezpiecznie też. Rzecz jasna, sama tego nie robię, dzięki Kacper!

 

4 przemyślenia nt. „O tym, skąd brać siłę i cierpliwość?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *