Wolny wybór, czy na pewno?

okladka-salecl_net_ramka Bohaterka książki Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem: „ Była ubogą krewną domu, panną mogącą jeszcze wyjść za mąż, i czymże więcej być mogła? Dla zajęcia czasu miała książki, fortepian, przechadzki po ogrodzie, wizyty sąsiadów – czegóż więcej potrzebować mogła? Potrzebowała jednak, tak dalece, że po kilka razy niepokoiła ją myśl opuszczenia Korczyna i udania się gdzieś daleko, jakiego miasta, w którym by znalazła pracę, niezależność, pełnię dni i cel życia”
Już dawno zapomniałam, że czytałam kiedyś tę książkę. O tamtych czasach i roli kobiet przypomniał mi kalendarz literacki, który wisi na ścianie i bogaty jest w cytaty, takie jak ten powyżej.
A ponieważ jestem w trakcie lektury książki „Tyrania Wyboru” Renaty Salecl to się zadumałam nad losem kobiet sprzed 130 lat i nad losem współczesnego społeczeństwa, celowo nie piszę współczesnych kobiet. Pani Renata np. w jednym z rozdziałów napisała: „ możemy wybrać sobie tożsamość, orientację seksualną i religię. Możemy zdecydować czy chcemy mieć dzieci. Możemy modyfikować nasze ciała, a nawet zmieniać płeć. Ale co w końcu decyduje o naszych wyborach, gdy już pogodzimy się z tymi wszystkimi możliwościami? Kim się stajemy, jeśli wszystko, co nas dotyczy, jest opcjonalne?”
I jeszcze jeden cytat z książki pani Renaty z rozdziału WYBÓR JAKO SAMOOBRONA: „przyjaciel Freuda zapytał go czy ma się ożenić z pewną kobietą. Jeśli chodzi o drobne sprawy życiowe odpowiedział Freud, człowiek powinien zastanawiać się długo i dogłębnie, ale jeśli chodzi o wielkie – żenić się czy nie, mieć dzieci czy nie – należy po prostu to zrobić. Ta odpowiedź opiera się na paradoksie i trzeba ja czytać w kontekście społeczeństwa, w którym żył Freud – o wiele bardziej konserwatywnego niż nasze. A jednak idea ta może być wyzwalająca, jeśli zaakceptujemy fakt, ze nasze wybory dotyczące miłości i rodziny rzadko są racjonalne. Niezależnie od tego, jak bardzo nam się wydaje, że sami wyznaczamy sobie życiowe ścieżki, to częściej rządzą nami nieświadome pragnienia.”
Uboga krewna domu miała niewielki wybór i kilka drobnych rozrywek, a jak my korzystamy z wolnego wyboru każdego dnia…, proszę przeczytajcie te książkę bo muszę z kimś to przegadać.
Renata Salecl „Tyrania Wyboru” wydawnictwo krytyki politycznej

Wiedza dla karmiących (nie tylko matek)

Bator_Zamienchemienajedzenie_500pcxJest taka książka, która pomaga podjąć szybką i dobrą decyzję zanim wrzucimy do koszyka towar z półki sklepowej

Uważam, że smutne to czasy w których przyszło nam karmić nasze dzieci, kiedy w warzywniaku, piekarni, sklepie z nabiałem jest głównie chemia dodawana do jedzenia.

Udało mi się jakiś czas temu zakupić książkę mądrej mamy, która z miłości do swoich dzieci przetarła szlak innym rodzicom. Książka napisana jest prosto, uczy nas jak czytać etykiety na artykułach spożywczych, radzi czego unikać i podaje proste sposoby na gotowanie bez chemii, a przynajmniej minimalizowanie ilości tych substancji w tym co podajemy naszym dzieciom. Autorka pozwala nie dać się zwariować fali ekologicznego, naturalnego odżywiania zachowując zdrowy rozsądek. To prawda, że początkowo zakupy zabierały mi więcej czasu, musiałam stać i czytać zamiast przebiec między półkami i kupić to co zwykle. Jednak z czasem udało mi się nauczyć sprawnie odróżniać fikcję od treści właściwej i znów biegam.

Podobnie jak Julita Bator chcę być świadomym konsumentem, chcę wiedzieć co je moja rodzina, jestem gotowa poświęcić na to część naszego czasu.

Polecam Julita Bator “Zamień chemię na jedzenie” wyd. znak

Lektura na wakacje

okładkaMam nadzieję, że wszyscy a przynajmniej większość jest przed lub w trakcie wypoczynku. Jeśli dzieci pozwolą bo same zajmą się robieniem piaskowej babki. A może babcia pojechała na wakacje z Wami, albo jeszcze lepiej pozwoliliście żeby nacieszyła się wnukami bez was.

To ja mam propozycję na letnią lekturę, oczywiście polskiej pisarki, osobiście uważam, że najlepszej spośród wszystkich utalentowanych i piszących pań w naszym kraju. Nie dość, że zapomnimy o bożym świecie, to jeszcze zapewni nam korki z historii polski.

Tom I to Korona Śniegu i Krwi, osobiście długo nosiłam się z zamiarem przeczytania(choć bardzo podobała mi się saga Północna Droga) ale kiedy już zaczęłam to byłam zła, że każda kolejna strona przybliża mnie do końca. Pani Elżbieta osadza bohaterów w konkretnym czasie i miejscu na ziemiach polskich. A przy tym tchnie tyle życia, temperamentu i emocji, że mocno związujemy się z postaciami. Pięknie opowiedziana historia Polski, pasjonujące wydarzenia, świat już chrześcijański przeplata się z tradycją pogańską. Mocno polecam szczególnie kobietom, bo choć polityka, korona, tron to sprawa męska to opisana z kobiecego punktu widzenia i dla nas jest pasjonująca(mam nadzieję,że nie obrażam feministek) A jak już skończy Wam się tom I, to polecam  tom II Niewidzialna Korona.

Książki to opasłe tomiska, ale zobaczycie, jak szybko się skończą. Autorka jest niezwykle ciekawą osobą zapraszam do zapoznania się z jej stroną

http://www.cherezinska.pl/elzbieta_cherezinska.html

 

Wakacje

Doczekaliśmy się, dzieci zachwycone, spanie do oporu, siedzenie wieczorem też do oporu i pytanie:

co dzisiaj robimy?

My idziemy do pracy…, a niania z dziećmi dwoi się i troi, żeby się nie nudziły. I wdzięczna jestem bardzo pani-niani bo jest z nami już czwarty rok, zna nasze dzieci doskonale i pomaga nam przetrwać wszystkie dni wolne od obowiązku szkoły: ferie, święta i wakacje. Możecie więc wyobrazić sobie blady strach który padł na mnie i męża w poniedziałek, kiedy niania późnym wieczorem zadzwoniła, że jest na pogotowiu, ma kroplówkę i walczy z nadciśnieniem. Normalnie trwoga, najpierw, żeby była zdrowa a później co my zrobimy?

Na szczęście sytuacja została opanowana, ale lęk pozostał.

Byle do urlopu…

A wy jakie macie pomysły na dzieci, kiedy trzeba iść do pracy, a jednocześnie zadbać o najmłodszych?

Sprzątanie, pranie, prasowanie

Dziś temat drażliwy: sprzątanie
Kto lubi?
Pytanie jest uzasadnione osobiście znam kilka osób, co lubią i często sprzątają. Pytanie tylko czy bardziej lubią sprzątać czy mieć czysto?
Do pisania o sprzątaniu sprowokowała mnie Monika Tutak-Goll w Wysokich Obcasach(nr 24 13.06.2015) Pani Monika sprzątać nie lubi, woli iść z dziećmi na rower i ja ją rozumiem, też wolę… pani Monika więc upycha wszystko do jednej szafy i tyle, reszta już na zawsze pozostaje w szafie.
Jest jeszcze jedna pani, która nie znosi sprzątania i w ogóle prowadzenia domu jako takiego, można spotkać się z nią na blogu „chu… pani domu” i okazuje się, że wielu osobom bardzo się to podoba, też zdarza im się nie wyciągnąć prania z pralki przez kilka dni, i ja to rozumiem też mi się nie chce o 11 w nocy wyciągać prania i rozwieszać na suszarce. Oj ile razy mi się nie chce…
I jeszcze jedna pani, która jest dla mnie naprawdę dużym autorytetem Agnieszka Graff, feministka niezwykle mądra kobieta, lektura jej pierwszej książki „Świat bez kobiet” otworzyła mi oczy we wczesnej młodości , pojęłam sens słowa równouprawnienie. Pani Agnieszka udziela wywiadu w Twoim Stylu (ostatni numer chyba czerwiec 2015) i opowiada tam o tym, że kobiety tak jak 25 lat temu tak i teraz napotykają tę samą barierę ” ich mężczyźni nie są gotowi do wykonywania prac domowych i wychowywania dzieci” ciekawe, mężczyźni sprzed 25 lat wychowani przez kochające matki, które zapewne za cel stawiały sobie szczęście potomstwa, wzorowali się pewnie na swoich ojcach którzy do obowiązków domowych się nie garneli bo to niemęskie. Ale minęło 25 lat i o co chodzi?
Myślę, że wszystko zaczyna i kończy się w domu. Postawa i przykład rodziców i mamy i taty w podejściu do prania, wieszania, prasowania, gotowania i sprzątania. Delegowania zajęć bez względu na płeć, angażowania się w obowiązki domowe, czasem kosztem miłego spędzenia czasu na rowerach na przykład. Może jednak dobrze zacząć sprzątanie przy dzieciach i z dziećmi, pewnie skorzystają na tym przyszłe żony i mężowie a my będziemy mieć nie tylko satysfakcję, ale i wysprzątane?
Bo wszyscy lubimy mieć czysto, choć niewielu lubi sprzątać.