Kipi kasza na bezrobociu

Tak, tak na bezrobociu!

Od kilku dni po 17 latach pracy jestem bezrobotna, codziennie po wyprawieniu dzieci do szkoły rozglądam się po pustym mieszkaniu i szukam pomysłu na cały nowy dzień. O ile nie wpadnę w wir prania, gotowania, prasowania, segregowania, odkurzania…, mam szansę zrobić coś tylko dla siebie. I tak udało mi się w łóżku przez cały ranek dokończyć świetny kryminał “Zły Wilk” Nele Neuhaus (polecam!) choć jak zobaczyłam, że jest dobrze po 11 to miałam spore poczucie winy, że wokół nic nie zrobione. Innym razem przez większą część poranka gapiłam się w telewizję śniadaniową, nie pamiętam kiedy ostatnio w tygodniu oglądałam telewizję…, zapamiętam jednak, żeby nie włączać rano telewizora, bo jedyna mądra rzecz jakiej się dowiedziałam, to, że dynia jest zdrowa. A tyle to wiedziałam już wcześniej.

kipi_kasza_frontNo właśnie i gotowanie, strasznie męczące zajęcie, najbardziej męczy mnie szukanie pomysłu, co dziś? I tu muszę podzielić się wiedzą o pięknie wydanej i naprawdę świetnej książce “Kipi kasza”, w ostatnim czasie przychodzi mi z pomocą: zupy, sałatki i drugie dania, proste zawsze z kaszą więc też zdrowo. Autorzy uczą jak ugotować każdą kaszę i z czym podawać, bogactwo i różnorodność kasz opisanych w tej książce uświadomiło mi jak rzadko tę kaszę jemy. I mam pozytywną stronę bezrobocia!

Bezrobocie to stan przejściowy (podobno) napisałam więc CV i mam nadzieję szybko pożegnać się z tym błogim stanem i pozwolić żeby praca znów ograbiała mnie z życia, ale i to życie mi porządkowała.

Czas do klas

DSCN6818Ostatni dzień wakacji i znów czas do szkolnych klas, o radości pisała raczej nie będę, bo jakoś jej nie widzę u moich dzieci. Chciałabym natomiast wyczulić nas rodziców i apelować o otwartość i uwagę.

Czytałam w WO nr 29 z lipca 2015 artykuł o przemocy w szkole. I tak sobie myślę, że skoro dzieci i młodzież mają coraz trudniej, bo przemoc to już nie incydentalne agresywne zachowania kolegów z klasy, to rodzice muszą być naprawdę blisko, żeby zauważyć problem swojego dziecka. Bo jak napisała autorka Joanna Węgrzynowska “wiele dzieci ma tendencję, żeby bardzo długo ukrywać swe problemy i cierpienia”. A przemoc jest dziś długotrwałym “wydziobywaniem” jednego konkretnego dziecka z grupy.

Dobrze gdybyśmy w porę potrafili dostrzec u naszych dzieci problem o którym samo z siebie nas nie poinformuje.

Powodzenia w nowym roku szkolnym!!!

Wolny wybór, czy na pewno?

okladka-salecl_net_ramka Bohaterka książki Elizy Orzeszkowej Nad Niemnem: „ Była ubogą krewną domu, panną mogącą jeszcze wyjść za mąż, i czymże więcej być mogła? Dla zajęcia czasu miała książki, fortepian, przechadzki po ogrodzie, wizyty sąsiadów – czegóż więcej potrzebować mogła? Potrzebowała jednak, tak dalece, że po kilka razy niepokoiła ją myśl opuszczenia Korczyna i udania się gdzieś daleko, jakiego miasta, w którym by znalazła pracę, niezależność, pełnię dni i cel życia”
Już dawno zapomniałam, że czytałam kiedyś tę książkę. O tamtych czasach i roli kobiet przypomniał mi kalendarz literacki, który wisi na ścianie i bogaty jest w cytaty, takie jak ten powyżej.
A ponieważ jestem w trakcie lektury książki „Tyrania Wyboru” Renaty Salecl to się zadumałam nad losem kobiet sprzed 130 lat i nad losem współczesnego społeczeństwa, celowo nie piszę współczesnych kobiet. Pani Renata np. w jednym z rozdziałów napisała: „ możemy wybrać sobie tożsamość, orientację seksualną i religię. Możemy zdecydować czy chcemy mieć dzieci. Możemy modyfikować nasze ciała, a nawet zmieniać płeć. Ale co w końcu decyduje o naszych wyborach, gdy już pogodzimy się z tymi wszystkimi możliwościami? Kim się stajemy, jeśli wszystko, co nas dotyczy, jest opcjonalne?”
I jeszcze jeden cytat z książki pani Renaty z rozdziału WYBÓR JAKO SAMOOBRONA: „przyjaciel Freuda zapytał go czy ma się ożenić z pewną kobietą. Jeśli chodzi o drobne sprawy życiowe odpowiedział Freud, człowiek powinien zastanawiać się długo i dogłębnie, ale jeśli chodzi o wielkie – żenić się czy nie, mieć dzieci czy nie – należy po prostu to zrobić. Ta odpowiedź opiera się na paradoksie i trzeba ja czytać w kontekście społeczeństwa, w którym żył Freud – o wiele bardziej konserwatywnego niż nasze. A jednak idea ta może być wyzwalająca, jeśli zaakceptujemy fakt, ze nasze wybory dotyczące miłości i rodziny rzadko są racjonalne. Niezależnie od tego, jak bardzo nam się wydaje, że sami wyznaczamy sobie życiowe ścieżki, to częściej rządzą nami nieświadome pragnienia.”
Uboga krewna domu miała niewielki wybór i kilka drobnych rozrywek, a jak my korzystamy z wolnego wyboru każdego dnia…, proszę przeczytajcie te książkę bo muszę z kimś to przegadać.
Renata Salecl „Tyrania Wyboru” wydawnictwo krytyki politycznej

Wiedza dla karmiących (nie tylko matek)

Bator_Zamienchemienajedzenie_500pcxJest taka książka, która pomaga podjąć szybką i dobrą decyzję zanim wrzucimy do koszyka towar z półki sklepowej

Uważam, że smutne to czasy w których przyszło nam karmić nasze dzieci, kiedy w warzywniaku, piekarni, sklepie z nabiałem jest głównie chemia dodawana do jedzenia.

Udało mi się jakiś czas temu zakupić książkę mądrej mamy, która z miłości do swoich dzieci przetarła szlak innym rodzicom. Książka napisana jest prosto, uczy nas jak czytać etykiety na artykułach spożywczych, radzi czego unikać i podaje proste sposoby na gotowanie bez chemii, a przynajmniej minimalizowanie ilości tych substancji w tym co podajemy naszym dzieciom. Autorka pozwala nie dać się zwariować fali ekologicznego, naturalnego odżywiania zachowując zdrowy rozsądek. To prawda, że początkowo zakupy zabierały mi więcej czasu, musiałam stać i czytać zamiast przebiec między półkami i kupić to co zwykle. Jednak z czasem udało mi się nauczyć sprawnie odróżniać fikcję od treści właściwej i znów biegam.

Podobnie jak Julita Bator chcę być świadomym konsumentem, chcę wiedzieć co je moja rodzina, jestem gotowa poświęcić na to część naszego czasu.

Polecam Julita Bator “Zamień chemię na jedzenie” wyd. znak